Podejście do analiz

Moje podejście do analizy elliottowskiej jest bardzo proste.

Albo dany ruch jest impulsem albo korektą.

Po impulsie i korekcie następuje kolejny ruch w tą samą stronę.

Jeśli coś przyjmuje dziwne kształty to od razu zakładam, iż to korekta.

Nie lubię udziwnień typu xyz i skomplikowanych oznaczenia – uważam, iż to sztuka dla sztuki i błędne koło.

Moje oznaczenia to wyłącznie 1, 2, 3, 4, 5, a, b, c. Liczbami oznaczam impulsy, litermi korekty.

Nie zagłębiam się w szczegóły oznaczeń i nie drążę tematu. Preferuję praktyczne, a nie naukowe podejście.

Wolę zastanawiać się czy najbliższy ruch w daną stronę będzie na tyle duży, żeby na nim zarobić, niż myśleć godzinami czy dana fala to na pewno b czy może x albo z.

Jeśli miał miejsce jakiś ruch w daną stronę przypominający impuls, a po nim wykres się cofnął lub stanął w miejscu, to zakładam, że ruch będzie kontynuowany w postaci fali 3 albo c.

Jest to najlepszy moment do gry – i to właśnie na takie momenty czekam jako gracz.

Oprócz fal ellitta posługuję się czasem tradycyjnymi formacjami cenowymi, świecami japońskimi i kilkoma wskaźnikami.